Parafia św. Wawrzyńca w Głuchołazach
Głuchołazy

Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Wawrzyńca

ul. Kościelna 4
48-340 Głuchołazy

Tel.: 77 439 16 01 - Kancelaria
Tel.: 77 439 16 01 - Proboszcz
Tel.: 77 439 52 23 - Wikariusze
Fax: 77 439 16 01

kontakt@parafia-glucholazy.pl

Sobota, 23 wrzesień 2017 r.
07:30:43

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego - Rok B 17 maja 2015 r.

Niedziela, 17 maja 2015

Refleksja

Obraz ukazany w dzisiejszej Ewangelii można by podsumować żartobliwie stwierdzeniem, że chrześcijanin to niezwykły człowiek - jego duch musi mieć wiele kilometrów wzrostu, tak, aby mając głowę w chmurach, jednocześnie mocno stał na ziemi. Wystarczy przywołać dzisiejszą scenę z Dziejów Apostolskich: ludzie zgromadzeni podczas wniebowstąpienia Chrystusa wpatrywali się w niebo nawet wtedy, gdy nie było już niczego widać. Musiało to trwać bardzo długo, skoro Bóg posłał na ziemię dwóch aniołów. Pocieszyli oni osamotnionych uczniów zapewnieniem, że przecież Zbawiciel powróci. Jednakże w ich pytaniu: "Dlaczego stoicie i wpatrujecie się w niebo?" tkwił też delikatny wyrzut: "Nie stójcie tak. Czeka na was wiele zadań, trzeba głosić Ewangelię całemu światu".

Oczywiście są ludzie, których powołaniem życiowym jest wyłącznie modlitwa i kontemplacja, ale dla "zwykłych" świadków Chrystusowych modlitwa i czyn muszą iść w parze. Dlatego właśnie aniołowie zostali posłani do grupy obserwującej wniebowstąpienie Jezusa - musieli przypomnieć, że oczekiwanie na powtórne przyjście to nie tylko wpatrywanie się w niebo i wychwalanie Boga, ale także konkretny czyn wynikający z przesłania Ewangelii.

Dziś misja aniołów polegała by na czymś odwrotnym. Dzisiaj powiedzieliby raczej do wyznawców Chrystusa: "Zatrzymajcie się czasem w waszym zabieganiu i spojrzyjcie w niebo. Pan przyjdzie powtórnie na ziemię". Pamiętajmy o tym w codzienności naszych przepełnionych różnorodnym działaniem dni.

bp Piotr Libera

Złota myśl tygodnia

Wystarczy promyk nadziei, aby otwarło się niebo. (przysłowie arabskie)

Na wesoło

Większość mnichów egipskich była pochodzenia wiejskiego. Kiedyś jeden z nich odwiedził starca.

Mam wątpliwości - powiedział - co do prawdziwości Ewangelii.

Skąd ci przyszły? - zapytał starzec.

Czytałem 14 rozdział Ewangelii Łukasza. Jest tam w 18 wierszu napisane o człowieku, który zaproszony na gody, powiedział: "Kupiłem gospodarstwo i trzeba, abym poszedł je zobaczyć".

A zatem?

To niemożliwe, żeby ktoś kupił gospodarstwo nie widząc go przedtem.

Pan Bóg stworzył Adama. Adam cieszył się światem, jaki stworzył dla niego Bóg. Jednakże po pewnym czasie stwierdził, że bardzo się nudzi. Poskarżył się więc Panu Bogu, a Bóg na to:

Adamie. Mogę stworzyć ci istotę, która będzie inteligentna, piękna, będzie spełniała twoje życzenia, dogadzała ci i będzie ci posłuszna, ale to kosztować cię będzie rękę i nogę.

Adam myśli i myśli, i w końcu mówi:

A co dostanę za żebro?

Patron tygodnia - św. Rita z Cascia, zakonnica - 22 maja

Rita urodziła się około 1380 r. w rodzinie ubogich górali w Rocca Porena, niedaleko Cascii (Umbria) jako jedyne dziecko. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez pobożnych rodziców. Na chrzcie otrzymała imię Małgorzata (Rita jest jego zdrobnieniem). Na życzenie rodziców wyszła za mąż. Porywczy, brutalny mąż był powodem wielu jej dramatów. Rita znosiła swój los z anielską cierpliwością. Mąż Rity zginął zabity w porachunkach zwaśnionych rodów.

Rita była matką dwóch synów, z którymi miała kłopoty wychowawcze. Prosiła Boga, aby raczej zabrał ich ze świata niż mieliby stać się zabójcami. Bóg wysłuchał tej prośby. Obaj młodzieńcy, którzy planowali pomścić ojca, zmarli podczas epidemii. Rita jako trzydziestokilkuletnia wdowa wstąpiła do zakonu augustianek, które miały swój klasztor w Cascii. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr, które były przeznaczone do codziennej posługi w klasztorze. Często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością obrączkę zakonną, która symbolizowała jej mistyczne zaślubiny z Jezusem.

Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Prosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować męki. W czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, Rita prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, nadal jednak sprawiając cierpienia. Rita odznaczała się posłuszeństwem, duchem modlitwy i cierpliwości. Będąc prostą i niewykształconą osobą, osiągnęła szczyty kontemplacji.

Zmarła na gruźlicę 22 maja 1457 r. w Cascii. Klasztor i kościół w tym mieście, w którym została pochowana, jest miejscem tłumnych pielgrzymek. Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził jej kult. Uroczysta kanonizacja św. Rity odbyła się 24 maja 1900 r. Dokonał jej papież Leon XIII. Św. Rita jest patronką w sprawach trudnych i beznadziejnych.

Opowiadanie

Uśmiech o świcie

Pewien podróżnik trafił do leprozorium na pewnej wyspie Oceanu Spokojnego. Było to miejsce przerażające: niesamowicie zniekształcone ludzkie ciała, przerażenie, gnijące rany, rozpacz, złość.

Był tam jednak pewien starzec, który mimo ogromu cierpienia miał oczy ciągle błyszczące i uśmiechnięte. Jego ciało było obolałe, lecz on nie poddawał się rozpaczy, cieszył się życiem, a do innych trędowatych odnosił się życzliwie i serdecznie.

Zaciekawiony tym prawdziwym cudem życia w piekle leprozorium, podróżnik zapragnął wyjaśnić przyczyny owego niezwykłego zjawiska: cóż takiego mogłoby obdarzyć cierpiącego staruszka taką radością życia?

Zaczął go dyskretnie obserwować. Odkrył, że codziennie o brzasku stary mężczyzna z trudem posuwał się do ogrodzenia leprozorium, siadał zawsze w tym samym miejscu i rozpoczynał oczekiwanie. Nie czekał jednak - jak się okazało - na piękne widoki słońca wschodzącego nad wodami Pacyfiku. Siedział tak długo, aż z drugiej strony ogrodzenia pojawiała się kobieta, równie stara jak on, o twarzy pokrytej siatką cieniutkich zmarszczek i oczach pełnych pogody i spokoju.

Kobieta nic nie mówiła, uśmiechała się tylko nieśmiało, lecz z oddaniem. Na ten widok twarz mężczyzny rozjaśniała się i on także radośnie się uśmiechał. Ta rozmowa bez słów nigdy nie trwała długo - po kilku minutach starzec podnosił się i odchodził w stronę baraków. Tak było każdego ranka: coś w rodzaju codziennej komunii. Trędowaty człowiek, pożywiony i umocniony tym uśmiechem, był w stanie znosić cierpienia kolejnego dnia i dotrwać do nowego spotkania z uśmiechniętą kobietą.

Gdy podróżnik zagadnął go o to, staruszek odparł:

To moja żona. A po chwili ciszy dodał:

Zanim tutaj przyszedłem, ona mnie leczyła, w tajemnicy przed wszystkimi, czym tylko mogła. Pewien czarownik dał jej jakąś maść, którą codziennie smarowała mi twarz. Zagoiła się jednak tylko część policzka, gdzie mogła składać swój pocałunek... Kiedy wszelkie starania okazały się beznadziejne, wtedy mnie zabrano i przyprowadzono tutaj. Ona podążyła za mną. Kiedy widzę ją każdego dnia, wiem, że żyję tylko dzięki niej i jedynie dla niej.

Św. Jan Paweł II o życiu konsekrowanym

"Ci, którzy otrzymali święcenia, są żywymi wizerunkami Chrystusa - Głowy i Pasterza, prowadzącego swój Lud, który wędruje przez rzeczywistość doczesną, pomiędzy "już" a "jeszcze nie", w oczekiwaniu na Jego przyjście w chwale" (VC 16).

Nie sposób pomyśleć o dobrej pielgrzymce bez kompetentnego przewodnika. Na drogach naszego życia Chrystus nie zostawia nas samych, ale posyła wyświęconych "przewodników", aby pomagali nam dotrzeć do celu, którym jest dla nas zjednoczenie z Bogiem.

KontaktNapisz do nasNewsletterMapa serwisuPolityka prywatności

Uroczystość Wniebowstąpienia Pańskiego - Rok B 17 maja 2015 r.

Zezwala się kopiować i rozpowszechniać zasoby serwisu Parafii Głuchołazy bez ograniczeń.
Wykonano 2004-2017 PARAFIA GŁUCHOŁAZY