Parafia św. Wawrzyńca w Głuchołazach
Głuchołazy

Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Wawrzyńca

ul. Kościelna 4
48-340 Głuchołazy

Tel.: 77 439 16 01 - Kancelaria
Tel.: 77 439 16 01 - Proboszcz
Tel.: 77 439 52 23 - Wikariusze
Fax: 77 439 16 01

kontakt@parafia-glucholazy.pl

Czwartek, 21 wrzesień 2017 r.
08:49:29

25. Niedziela Zwykła - Rok B 20 września 2015 r.

Piątek, 18 września 2015
25. Niedziela Zwykła - Rok B 20 września 2015 r.

Refleksja

"Skąd się biorą wojny i skąd kłótnie między wami? Nie skądinąd, tylko z waszych żądz, które walczą w członkach waszych".

Gdy myślimy o zagrożeniach, to rozglądamy się wokół siebie. Nastawiamy się na walkę z zewnętrznym wrogiem. Jak w skali międzynarodowej terroryści są zagrożeniem dla naszego państwa, tak może się wydawać, że w najbliższym otoczeniu to drugi człowiek może nas zranić, zawieść, zostawić. Czy rzeczywiście to, co złe przychodzi spoza nas? A może sami dla siebie bywamy nieraz zagrożeniem?

Serce człowieka można porównać do domu jednorodzinnego. Pan Bóg cudownie go zaprojektował, zadbał o to, by był przyjazny, ale umeblowanie zostawił użytkownikom. To jakie meble wstawimy do domu-serca zależy od nas. Najwygodniej byłoby, gdyby tylko niektóre chwile miały wpływ na wystrój duchowego wnętrza, a pozostałe mogły cieszyć się błogą bezkarnością. Tymczasem każda nawet najmniejsza decyzje, każda rozmowa, spotkanie, chwila spędzona przez telewizorem - wszystko wpływa na harmonię, albo i chaos w domu-sercu.

Czy w chwilach zdenerwowania, niezgody ktoś zmusza nas do tego, abyśmy się kłócili? Czy ktokolwiek szepcze nam do ucha słowa, którymi w subtelny sposób potrafimy zranić człowieka bardziej, niż najbardziej przemyślne tortury?

Im mniej porządku w sercu, im mniej modlitwy osobistej i słuchania Słowa Bożego, tym większa szansa, że za granicą własnej cierpliwości znajdziemy piekło niekończących się wojen o małe rzeczy. Dbajmy o serce, wtedy ono zadba i o nas.

Złota myśl tygodnia

Porządek prowadzi do wszelkich cnót. Lecz co prowadzi do porządku? (G. Ch. Lichtenberg)

Na wesoło

Mąż mówi do żony:

Skąd wracasz?

Z salonu piękności.

Był zamknięty?

Po północy jeden z lokatorów dobija się do drzwi sąsiada:

Panie przestań pan wreszcie grać na tej trąbce, bo zwariuję!

Za późno. Przestałem grać pół godziny temu.

Patron tygodnia - bł. Jan Maria od Krzyża Mendez, męczennik - 22 września

Marian urodził się 25 września 1891 r. w San Esteban de los Patos, w prowincji Hiszpanii. W wieku zaledwie 12 lat wstąpił do seminarium diecezjalnego w Avili i po 13 latach nauki i formacji w 1916 r. otrzymał święcenia kapłańskie. Pracę duszpasterską rozpoczął jako proboszcz w Hernansancho. Starał się przede wszystkim rozbudzić u parafian życie eucharystyczne i nabożeństwo do Matki Najświętszej. Wierni, zbudowani jego ujmującą pobożnością, nazywali go świętym kapłanem. On sam umocnił się w przekonaniu, że ściślej zjednoczy się z Bogiem żyjąc w zakonie.

W 1922 r., za zgodą swojego biskupa, wstąpił do nowicjatu karmelitów w Larrea Amorebieta, przybierając imię Jana Marii od Krzyża. Kłopoty ze zdrowiem zmusiły go do opuszczenia karmelu, ale nie osłabiły pragnienia życia w zakonie. W 1925 r. wstąpił do sercanów w Noveldzie i rok później złożył u nich śluby, ponownie wybierając imię Jan Maria od Krzyża.

W 1927 r. przełożeni skierowali go do szkoły apostolskiej w Puente de la Reina. Zajmował się tam głównie duszpasterstwem powołaniowym. Po wybuchu wojny domowej nakłoniono go, by schronił się u przyjaciół w Walencji. 23 lipca 1936 r. przybył do tego miasta i znalazł się w pobliżu podpalanego przez milicjantów kościoła de los Santos Juanes. Z wielką odwagą napiętnował wobec sprawców ten "odrażający czyn". Natychmiast został aresztowany i osadzony w więzieniu. Gdy po miesiącu wyprowadzano go na rozstrzelanie, szedł z radością, bo uważał, że to najlepszy los, gdy człowiek może oddać życie za Chrystusa.

O. Jan zginął śmiercią męczeńską 23 sierpnia 1936 r. w mieście Silla pod Walencją. Został beatyfikowany w grupie 233 męczenników wojny domowej w Hiszpanii przez św. Jana Pawła II w dniu 11 marca 2001 r.

Opowiadanie

Przyjęcie w zamku

Głos kasztelańskiego herolda, który odczytywał na placu obwieszczenie, obudził wieś położoną u podnóża zamku.

Nasz umiłowany pan zaprasza wszystkich swoich dobrych i wiernych poddanych do udziału w przyjęciu, wydanym z okazji swoich urodzin. Każdy otrzyma miłą niespodziankę. Pan prosi jednak wszystkich o małą przysługę: osoby, które wezmą udział w przyjęciu, niech przyniosą ze sobą trochę wody, aby uzupełnić kończące się rezerwy zamkowe...

Herold powtórzył kilkakrotnie to obwieszczenie, potem odwrócił się i pod eskortą powrócił do zamku. We wsi w przeróżny sposób komentowano zaproszenie.

Och! To zawsze tan sam tyran! Ma wystarczająco wielu służących, by uzupełnić zbiornik... Ja zaniosę szklankę wody i to wystarczy!

Ależ nie! Był zawsze dobry i szczodry! Ja przyniosę baryłkę!

A ja... naparstek wody!

Ja beczkę!

Rano, w dniu przyjęcia, można było zobaczyć dziwny orszak zdążający do zamku. Niektórzy pchali wysiłkiem potężne beczki lub nieśli, sapiąc, wielkie wiadra pełne wody. Inni, wyśmiewając się ze współtowarzyszy drogi, nieśli małe karafki albo szklanki na tacy.

Orszak ten wszedł na podwórzec zamkowy. Każdy opróżniał swój pojemnik w dużym basenie, ustawiał go w kącie i podążał do sali bankietowej. Pieczyste dania i napoje, tańce i śpiewy przeplatały się bez przerwy. Wreszcie pod wieczór pan zamku podziękował wszystkim w uprzejmych słowach na przybycie i powrócił do swych apartamentów.

A przyrzeczona niespodzianka? - szemrali niektórzy niezadowoleni i rozczarowani.

Innych przepełniała radość:

Nasz pan zorganizował dla nas wspaniałą uroczystość! - mówili.

Każdy przed powrotem do domu udał się po swój pojemnik. Dało się słyszeć krzyki, które gwałtownie się nasilały. Były to okrzyki radości i złości.Pojemniki zostały napełnione aż po brzegi złotymi monetami!

Dawajcie, a będzie wam dane: miarą dobrą, natłoczoną utrzęsioną i opływającą wsypią w zanadrze wasze. Odmierzą wam bowiem taką miarą, jaką wy mierzycie. (Łk 6,38)

Św. Jan Paweł II o życiu konsekrowanym

"Misyjność jest wpisana w samo serce każdej formy życia konsekrowanego. W takiej mierze, w jakiej życie osoby konsekrowanej jest oddane wyłącznie Ojcu, opanowane przez Chrystusa i ożywiane przez Ducha, współdziała ona skutecznie z misją Pana Jezusa, przyczyniając się w sposób niezwykle głęboki do odnowy świata" (VC 25).

Czasem niepozorna i niewidoczna forma życia zakonnego ma wpływ na niesamowicie wiele osób, a nawet na cały świat. Wystarczy spojrzeć na św. Tereskę, albo św. Faustynę.

KontaktNapisz do nasNewsletterMapa serwisuPolityka prywatności

25. Niedziela Zwykła - Rok B 20 września 2015 r.

Zezwala się kopiować i rozpowszechniać zasoby serwisu Parafii Głuchołazy bez ograniczeń.
Wykonano 2004-2017 PARAFIA GŁUCHOŁAZY