Parafia św. Wawrzyńca w Głuchołazach
Głuchołazy

Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Wawrzyńca

ul. Kościelna 4
48-340 Głuchołazy

Tel.: 77 439 16 01 - Kancelaria
Tel.: 77 439 16 01 - Proboszcz
Tel.: 77 439 52 23 - Wikariusze
Fax: 77 439 16 01

kontakt@parafia-glucholazy.pl

Piątek, 22 wrzesień 2017 r.
18:45:57

22. Niedziela Zwykła - Rok A 31 sierpnia 2014 r.

Czwartek, 28 sierpnia 2014

Refleksja

"Przemieniajcie się przez odnawianie umysłu, abyście umieli rozpoznać, jaka jest wola Boża: co jest dobre, co Bogu przyjemne i co doskonałe".

Znamy dobrze powtarzane to na lekcjach języka polskiego, to w momentach niezrozumienia drugiego człowieka, powiedzenie: "Co autor miał na myśli?". Słowa, czyny, gesty możemy w pełni zrozumieć sięgając do myśli, a więc także do intencji człowieka. Świat naszych umysłów potrafi nieraz stworzyć najbardziej absurdalne wytłumaczenie zupełnie nieuzasadnionego zachowania. "Tak było trzeba"... "wszyscy tak robią"... "nic mi innego nie pozostaje".

Św. Paweł zachęca nas do przemiany przez "odnawianie umysłu". Sięgając do greckiego oryginału można zradykalizować owe zaproszenie: nawracajcie się przez zmianę myślenia! Pomyślisz: "To nie jest proste!". Czyżby ksiądz w gazetce zachęcał Cię do wspinania się na duchowy Mont Everest? "Dla Boga nie ma nic niemożliwego".

Treść naszych myśli wynika wprost z tego, czym się karmimy - co oglądamy, czego słuchamy, co czytamy, o czym rozmawiamy z bliskimi, krewnymi, sąsiadami, znajomymi w pracy. Im rzadziej czytam Biblię, "oglądam" Jezusa na adoracji, tym częściej moje myśli mogą mnie niemile zaskakiwać; tym częściej stawiam moje "ja" przed "ty".

Im więcej dobrego duchowego pokarmu, tym łatwiej zobaczyć czego chce Bóg. Jeśli myślisz, że nie masz na to czasu, to... tylko tak myślisz.

Złota myśl tygodnia

Myśli, które są coś warte, chcą być przeżyte, a nie zrozumiane. (Harry Kessler)

Na wesoło

Katechetka pyta Jasia:

Kto zbudował Arkę?

No... Eee...

Bardzo dobrze! Piątka.

Początkujący myśliwy, z przerażaniem woła do stojącego obok kolegi:

Co to było? Kto strzelał? Do czego?

Nikt nie strzelał, to tylko gajowy kichnął.

Rodzinny święty - bł. Iwan Merz

Iwan przyszedł na świat w Banja Luce 16 grudnia 1896 roku. Szkołę średnią Iwan ukończył w rodzinnym mieście w 1914 roku. Po maturze przez trzy miesiące studiował na Akademii Wojskowej, a potem na uniwersytecie w Wiedniu. W marcu 1916 roku, mając niespełna 20 lat, został wcielony do armii, a następnie wysłany na front włoski w trakcie I wojny światowej. Doświadczenia wojenne bardzo wyraźnie wpłynęły na jego życie. Dokonał się przełom w jego życiu wewnętrznym; Iwan, jako młody człowiek, oddał się całkowicie na służbę Chrystusowi.

Po zakończeniu wojny kontynuował studia, najpierw w Wiedniu, a następnie w Paryżu. W 1922 roku został nauczycielem języka i literatury francuskiej w arcybiskupim gimnazjum klasycznym w Zagrzebiu. W 1923 roku uzyskał stopień doktora na Wydziale Filozoficznym Uniwersytetu Zagrzebskiego.

Swój wolny czas Iwan całkowicie poświęcał wychowaniu młodzieży. Założył Związek Orła Chorwackiego, organizację, której przyświecała dewiza: Ofiara - Eucharystia - Apostolstwo. Z uczestnictwa we Mszy świętej czerpał zapał do prowadzenia apostolatu wśród młodzieży. Zamierzał stworzyć świecki instytut, który poświęciłby się pogłębianiu wiary wśród prostych ludzi, ale tego planu nie udało mu się zrealizować.

Cichy, pracowity apostoł codziennej służby zmarł w wieku 32 lat - 10 maja 1928 roku. Życie bł. Iwana może inspirować młodych do radykalnego pójścia za Jezusem, a rodziców i wychowawców do odważnego służenia młodemu pokoleniu.

Wspomnienie liturgiczne błogosławionego młodzieńca przypada 10 maja.

Opowiadanie

Zupa

W jednym z barów samoobsługowych starsza pani wzięła duży talerz zupy, postawiła go na tacy, a po zapłaceniu postawiła tacę na wolnym stoliku. Powiesiła torebkę na krześle i zamierzała usiąść, aby zjeść dymiącą i pachnącą zupę, kiedy zauważyła, że zapomniała wziąć łyżkę. Zostawiła wszystko i podeszła do kasy, przy której leżały sztućce.

Po powrocie zdumiona zobaczyła, że na jej miejscu usiadł bezdomny młody człowiek i spokojnie zjadał jej zupę. Kobieta zaniepokoiła się i oburzyła. Następnie z kiepsko skrywanym poczuciem wyższości usiadła na krześle obok i zanurzyła łyżkę w zupie, tuż pod nosem intruza. Młodzieniec uśmiechnął się i kontynuował jedzenie.

Nabrała kolejną łyżkę, młodzieniec podobnie. Pomyślała:

Jaki bezczelny! O, gdybym była odważniejsza! Czas zrobić porządek z bezdomnymi!.

Za każdym razem, kiedy kobieta nabierała łyżkę, siedzący naprzeciwko niej biedak, bez najmniejszej konsternacji, robił to samo.

Tak było do chwili, gdy na dnie talerza pozostała odrobina zupy. Wtedy przyszła jej myśl:

Zobaczymy, co powie, kiedy talerz będzie pusty. Młodzieniec zostawił jej ostatnią łyżkę. Następnie wstał, grzecznie ją pożegnał i odszedł.

Kobieta popatrzyła na krzesło. Zdumiona spostrzegła: jej torebka znikła!

Złodziej! To był tylko pospolity złodziej!

Rozczarowana, wściekła, z wypiekami na twarzy rozejrzała się wokoło. Ale po młodzieńcu bezdomnym ani śladu. Kiedy tak rozglądała się wokoło, jej złość stopniowo zamieniła się w zmieszanie i wielkie zakłopotanie, bo dostrzegła tacę bez łyżki, ze stygnącą zupą. Na poręczy krzesła wisiała jej torebka, tak, jak ją zostawiła.

Św. Jan Paweł II o rodzinie

"Naturalnej ‘mowie’, która wyraża obopólny, całkowity dar małżonków, antykoncepcja narzuca ‘mowę’ obiektywnie sprzeczną, czyli taką, która nie wyraża całkowitego oddania się drugiemu" (FC 32).

Rozmawiamy ze sobą przez nasze słowa, gesty, mimikę twarzy, spojrzenie, tembr głosu, a także dotyk i bliskość cielesną. W akcie małżeńskim ciało przekazuje bardzo mocny komunikat: "cały jestem twój!". Uciekając się do antykoncepcji zniekształcamy to przesłanie. Tak jakbyśmy powiedzieli: "jestem twój, ale..".

KontaktNapisz do nasNewsletterMapa serwisuPolityka prywatności

22. Niedziela Zwykła - Rok A 31 sierpnia 2014 r.

Zezwala się kopiować i rozpowszechniać zasoby serwisu Parafii Głuchołazy bez ograniczeń.
Wykonano 2004-2017 PARAFIA GŁUCHOŁAZY