Parafia św. Wawrzyńca w Głuchołazach
Głuchołazy

Parafia Rzymskokatolicka pw. św. Wawrzyńca

ul. Kościelna 4
48-340 Głuchołazy

Tel.: 77 439 16 01 - Kancelaria
Tel.: 77 439 16 01 - Proboszcz
Tel.: 77 439 52 23 - Wikariusze
Fax: 77 439 16 01

kontakt@parafia-glucholazy.pl

Piątek, 22 wrzesień 2017 r.
19:07:09

16. Niedziela Zwykła - Rok A 23 lipca 2017 r.

Czwartek, 20 lipca 2017

Refleksja

"Królestwo niebieskie podobne jest do człowieka, który posiał dobre nasienie na swojej roli. Lecz gdy ludzie spali, przyszedł jego nieprzyjaciel, nasiał chwastu między pszenicę i odszedł.

A gdy zboże wyrosło i wypuściło kłosy, wtedy pojawił się i chwast. Słudzy gospodarza przyszli i zapytali go: Panie, czy nie posiałeś dobrego nasienia na swej roli? Skąd więc się wziął na niej chwast?".

W przypowieści o siewcy, o ziarnie gorczycy czy kwasie chlebowym Chrystus uświadamia nam, że Królestwo Boże już nadeszło, ustawicznie się rozwija, nieustannie rośnie i dojrzewa. Żyjemy w okresie wzrastania Królestwa Bożego, który jest czasem Kościoła.

Pamiętajmy jednak o ostrzeżeniu Pana Jezusa, że na świecie wciąż trwa szatański zasiew chwastu, czyli zła. Dokonuje się on wówczas, gdy nasze sumienie zasypia, podobnie jak ludzie pilnujący pól pszenicznych. Bądźmy więc czujni i rozważni. Nie pozwólmy, by w nasze serca przeniknęły nasiona zła, które zagłuszą złocistą pszenicę, owoc naszego świętego życia. Uczyńmy wszystko, aby do nas odnosiły się słowa Chrystusa: sprawiedliwi jaśnieć będą jak słońce w królestwie Ojca (Mt 13, 43). Dostąpimy tej radości, jeżeli będziemy budować swoje życie na fundamencie Bożych prawd i przykazań. Czy jednak nasze postawy i czyny pozwalają nam ze spokojem oczekiwać momentu Sądu Bożego?

W słowach dzisiejszej Ewangelii zawarta jest jeszcze jedna, niezwykle ważna nauka. Mądry i rozważny gospodarz, który nie pozwala sługom wyrwać chwastu, aby nie uszkodzić pszenicy, symbolizuje miłosierną i wyczekującą na nasze nawrócenie postawę Boga. On nie chce naszego potępienia. Jak troskliwy ojciec z sercem pełnym nadziei, oczekuje na nasz powrót. Bóg jest Miłością - pisze św. Jan, a Ojciec Święty Benedykt XVI dodaje: ta prawda o Bogu jest najważniejsza.

bp Tadeusz Bronakowski

Złota myśl tygodnia

Nie pytaj, co daje ci życie. Zapytaj, co ty dajesz! (Alfred Adler).

Na wesoło

Po ulicy jedzie samochodem blondynka w kapeluszu. Policjant ją zatrzymuje.

Przekroczyła pani sześćdziesiątkę.

Kobieta zdziwiona odpowiada;

Ależ skąd panie władzo, to tylko ten kapelusz mnie tak postarza.


Przyjeżdża mężczyzna na stację benzynową i się pyta:

Ile kosztuje kropelka benzyny?

Nic

To proszę nakropić do pełna.

Patron tygodnia - św. Olimpia - 25 lipca

Olimpia urodziła się w 361 lub 368 r. w znakomitej rodzinie cesarskich dostojników Konstantynopola. W 386 r. poślubiła byłego prefekta miasta, Nebrydiusza. Jej ślub uczcił specjalnym utworem św. Grzegorz z Nazjanzu. Małżeństwo nie było szczęśliwe, Nebrydiusz zmarł po dwudziestu miesiącach. Cesarz Teodozjusz Wielki postanowił wówczas wydać młodą wdowę za jednego ze swych krewnych. Olimpia mimo wielokrotnego nacisku odmówiła.

Zwróciła się całkowicie ku życiu ascetycznemu i pobożności. Ze swych bogatych zasobów hojnie rozdzielała jałmużny i łożyła na potrzeby kościołów. Patriarcha Nektariusz w uznaniu tych zasług mianował ją diakonisą, co wobec jej młodego wieku było wówczas czymś wyjątkowym. Oddając się sprawom chrześcijańskiej dobroczynności, nie stroniła od zainteresowań intelektualnych. Rozczytana w Piśmie św., orientowała się w wielu zagadnieniach teologicznych. Jej to Grzegorz z Nyssy dedykował swój komentarz biblijny. Potem znalazła się w bliskim otoczeniu św. Jana Chryzostoma, którego przyjaźń szczególnie sobie ceniła. Do końca próbowała ratować go przed wygnaniem, gdy zaś ono nastąpiło, starała się za wszelką cenę łagodzić jego uciążliwość. Św. Jan skierował do niej siedemnaście listów, które szczęśliwie się zachowały. Ta wierność okupiona została niejedną przykrością, którą wycierpieć musiała ze strony panujących, którzy ostatecznie zmusili ją do opuszczenia stolicy. Przeniosła się wtedy do Cyzyku, a potem do Nikomedii. Tam zmarła 25 lipca 408 roku.

Opowiadanie

Gwóźdź

Pewnemu kupcowi udało się przeprowadzić na targu wspaniałą transakcję: sprzedał wszystkie swoje towary, a jego pusta torba wypełniła się kawałkami złota i srebra.

Przez ostrożność chciał wrócić do domu przed zapadnięciem zmroku i dlatego postanowił niezwłocznie wybrać się w drogę. Przywiązał porządnie torbę do siodła swojego konia, spiął ostrogi i galopem ruszył przed siebie.

Około południa zrobił przerwę w pewnym małym miasteczku. Stajenny, który zajął się jego koniem, podtrzymując go za lejce, zauważył pewien niepokojący szczegół:

Panie, w podkowie na lewej tylnej nodze twojego konia nie ma jednego gwoździa!

Daj mi święty spokój - odrzekł kupiec - w ciągu sześciu wiorst, które mi pozostały, podkowie na pewno nic się nie stanie. Teraz nie mam czasu.

Po południu kupiec jeszcze raz się zatrzymał w pewnym zajeździe, gdzie kazał dać swojemu koniowi wiązkę owsa. Zajmujący się stajnią służący przyszedł do niego i powiedział:

Panie, w podkowie na lewej tylnej nodze twojego konia brakuje małej blaszki. Jeśli chcesz, mogę ją przymocować.

Daj mi święty spokój - odpowiedział kupiec - zwierzęciu na pewno nic się nie stanie w ciągu tych dwóch wiorst, które mi jeszcze zostały.

Wdrapał się na siodło i podążył dalej w drogę. Wkrótce się jednak zorientował, że koń coraz bardziej utyka. Niebawem zaczął się słaniać. Nie trwało to długo. W końcu upadł i złamał sobie nogę. Nie wiedząc, co ma dalej robić, kupiec zdecydował się go pozostawić. Narzucił sobie na ramiona worek i poszedł przed siebie. Noc zastała go na drodze prowadzącej przez niebezpieczny las. Tam napadło na kupca dwóch zbójów, którzy go ograbili. Poraniony i zły dowlókł się o świcie do domu.

To wszystko stało się z powodu tego przeklętego gwoździa! - powiedział.

Łańcuchy nie potrafią związać ze sobą małżeństwa. Jedynie nitki, setki cieniutkich nitek, mogą połączyć małżonków na długie lata. Jedynie takie cienkie, "jakby nigdy nic" niteczki. My jednak tak bardzo się zawsze spieszymy, że nie widzimy, jak rozrywamy niektóre z nich. Aż do momentu, kiedy zaskoczy nas tragedia

Papież Franciszek o Miłosierdziu

"Ze śmiercią trzeba się zmierzyć i przygotować do niej jako do przejścia bolesnego i nieuniknionego, ale pełnego sensu: tego ostatecznego aktu miłości wobec osób, które opuszczamy oraz wobec Boga, na którego spotkanie idziemy" (MM 15).

Często myślimy o umierającym, jako o tym, któremu należy okazać miłosierdzie? Papież zachęca nas, abyśmy zastanowili się w jaki sposób my, gdy będziemy umierać, będziemy być miłosierni.

KontaktNapisz do nasNewsletterMapa serwisuPolityka prywatności

16. Niedziela Zwykła - Rok A 23 lipca 2017 r.

Zezwala się kopiować i rozpowszechniać zasoby serwisu Parafii Głuchołazy bez ograniczeń.
Wykonano 2004-2017 PARAFIA GŁUCHOŁAZY