3. Niedziela Zwykła - 27 stycznia 2019

27 stycznia 2019

Refleksja

Ewangelia mówi dzisiaj o "adwencie" Jezusa do Nazaretu. Słowo "adventus" oznacza nawiedzenie miasta przez jakiegoś "boga", przybycie imperatora, cesarza na prowincję. Taka wizyta wiązała się zwykle z oczekiwaniem i długimi przygotowaniami. Cała społeczność prowincjonalna starała się zrobić na cesarzu jak najlepsze wrażenie. Możemy wyobrazić sobie to całe podekscytowanie, właściwe małemu, zamkniętemu miasteczku, związane z przybyciem Jezusa. Pewną analogię mamy w czasie wizyt papieża.

Jezus wychował się w Nazarecie i jako pobożny Żyd miał zwyczaj nawiedzania w każdy szabat synagogi. Liturgia w synagodze polegała na odczytaniu Szema Israel, następnie wypowiadano osiemnaście błogosławieństw, czytano fragmenty Tory (Pięcioksięgu) i pism prorockich. Po czym następowało pouczenie, rodzaj homilii. Jezus odczytał fragment Księgi Proroka Izajasza (Iz 61, 1n). Następnie rozpoczął pierwsze wystąpienie, które Łukasz streszcza w jednym zdaniu: "Dziś spełniły się te słowa Pisma, któreście słyszeli". "Adwent Jezusa" to Dobra Nowina, czas pokoju, radości z pojednania i niekończącego się jubileuszu.

W tym krótkim cytacie Izajasz dwukrotnie podkreśla moment wolności, wyzwolenia, a Jezus akcentuje, że dokonuje się ono "dzisiaj". Jest to wyzwolenie od niewoli ideologii, mody, bożków i idoli; od dążenia za wszelką cenę do władzy; od pychy i egoizmu... Takie wyzwolenie, które przynosi Jezus jest możliwe, gdy uznamy siebie za ubogich, więźniów, ślepych, uciskanych przez kajdany. "Kajdany, które uwierają - oto znak, że na nas zstąpiło tchnienie Ducha" (A. Pronzato).

Jako chrześcijanie mamy udział w prorockiej misji Jezusa. Zostaliśmy w sakramencie chrztu namaszczeni i posłani, by służyć i pomagać innym do zbawienia, zwłaszcza ubogim, cierpiącym i na różny sposób zniewolonym. Faktyczne (a nie tylko deklaratywne) podjęcie tej misji daje nam udział w Dobrej Nowinie Jezusa.

W jakich wydarzeniach mojego dnia i życia doświadczam szczególnego "adwentu Boga"? Co dla mnie osobiście jest "Dobrą Nowiną"? Co mnie najbardziej zniewala? Jakiego wyzwolenia potrzebuję dziś? W jaki sposób włączam się w misję Jezusa na moim odcinku życia?

Stanisław Biel SJ

Złota myśl tygodnia

Najlepszą wiedzą jest ta, która się łączy z czynem (przysłowie arabskie).

Na wesoło

Pewna wdowa, niepocieszona w bólu po stracie męża, pyta proboszcza z Ars:

- Czy mój mąż jest w czyśćcu?

- Córko moja, nie wiem, nigdy tam nie byłem.


W czasie transmisji meczu piłkarskiego jeden z piłkarzy przychodzi do sprawozdawcy radiowego i mówi:

- Panie redaktorze, mam prośbę. Czy mógłby pan wolniej mówić? My nie nadążamy z grą!

Patron tygodnia - św. Hiacynta, dziewica - 30 stycznia

Klarysa Marescotti urodziła się w 1585 r. niedaleko Viterbo. Jej rodzice - Marek Antoniusz i Oktawia Orsini - należeli do najwybitniejszych książęcych rodzin Włoch. Mając 19 lat została oddana przez ojca - zaniepokojonego jej zbyt swobodnym życiem - do klasztoru klarysek, Franciszkanek III Zakonu św. Bernardyna w Viterbo, w którym już wcześniej przebywała jej starsza siostra, Ginewra. Otrzymała tam imię Hiacynta. Przyzwyczajona wszakże do wielkopańskiego stylu życia i do wygód, nie mogła przywyknąć do surowego życia klasztoru. Pierwsze piętnaście lat przeżyła ku zgorszeniu i zatroskaniu sióstr bardzo swobodnie: przyjmowała licznych gości, bawiła ich i dbała o "należne" jej wygody. Klauzura, ubóstwo, posłuszeństwo nie były dla niej problemem. Przełożeni w obawie przed możną rodziną nie chcieli sytuacji zadrażniać.

Hiacynta zapadła na ciężką i bardzo bolesną chorobę. Zaczęła gorzko żałować zmarnowanych lat życia. Przyrzekła Panu Bogu, że gdy tylko wyzdrowieje, będzie inna. Po ustąpieniu choroby podjęła życie modlitwy i pokuty. Stała się gorliwą czcicielką Chrystusa ukrzyżowanego, ubogiego i pokornego. Rozwijała szeroką działalność charytatywną. Nawiedzała więzienia, szpitale, przytułki, niosąc tam pomoc i spełniając najniższe posługi. Korzystając z ogromnego majątku rodziny, popierała wszelkie szlachetne inicjatywy, zmierzające do złagodzenia cierpień bliźnich. Założyła dwa stowarzyszenia (w 1636 i 1638 r.), opiekujące się ludźmi chorymi i starymi. Przypisuje się jej również wiele nawróceń. W nagrodę Pan Bóg obdarzył ją darem ekstaz, łaską proroctwa i czytania w sumieniach ludzkich. W zakonie zajmowała się nowicjuszkami.

Zmarła 30 stycznia 1640 r. Do grona błogosławionych wpisał ją papież Benedykt XIII w roku 1726, a do katalogu świętych papież Pius VII w roku 1807, chociaż dekret kanonizacji wydał wcześniej jego poprzednik, papież Pius VI, w roku 1790.

Opowiadanie

Egzegeci

Znany biblista zaprosił do swego domu grono kolegów. Usiedli przy stole, na środku którego stał wspaniały wazon z kwiatami, i zawzięcie dyskutowali na temat jednego z fragmentów Biblii. Żywo rozprawiali, rozbierali na części słowa i dociekali pierwotnych ich znaczeń, wysnuwali wnioski, postulowali, porównywali, wyszukiwali, oceniali pod względem historycznym, demitologizowali, analizowali pod kątem psychologicznym oraz z perspektywy myśli femininistycznej... Niemal w żadnej kwestii nie potrafili się zgodzić. Nagle gospodarz przerwał dyskusję i zwrócił się do jednego z gości, który wyjmował kwiaty ze stojącego na stole wazonu i systematycznie je niszczył.

- Co robisz?

- Liczę okółki, rozdzielam pręciki i słupki, odkładam szypułki i włókna...

- Twoja naukowa gorliwość jest godna pochwały, ale w ten sposób niszczysz piękno tych wspaniałych kwiatów!

Mężczyzna gorzko się uśmiechnął:

- Wy robicie dokładnie to samo.

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

"Umierając na krzyżu - jak relacjonuje Ewangelista - Jezus "oddał Ducha", zadatek tego daru Ducha Świętego, którego miał udzielić po zmartwychwstaniu . W ten sposób miała się zrealizować obietnica o strumieniach wody żywej, które - dzięki wylaniu Ducha Świętego - wypływają z serc wierzących. Duch bowiem objawia się jako wewnętrzna moc, która harmonizuje ich serca z sercem Chrystusa i uzdalnia ich do miłowania braci tak, jak On ich miłował, kiedy pochylał się, aby umywać nogi uczniom, a zwłaszcza, gdy oddał za nas życie" (Benedykt XVI).