6. Niedziela Zwykła - Rok B 11 lutego 2018 r.

11 lutego 2018

Refleksja

"Nie bądźcie zgorszeniem ani dla Żydów, ani dla Greków, ani dla Kościoła Bożego, podobnie jak ja, który się staram przypodobać wszystkim pod każdym względem, szukając nie własnej korzyści, lecz dobra wielu, aby byli zbawieni".

Czy komuś jeszcze przeszkadza, że po sąsiedzku mieszka młoda para bez sakramentu małżeństwa? "Takie czasy, co zrobić?". Czy rozpadające się z hukiem małżeństwo staje się dla krewnych i przyjaciół wyrzutem sumienia? Czy mieszkająca na tej samej ulicy samotna i biedna starsza pani jakkolwiek prowokuje nas do myślenia, albo działania? Wszystkie te sytuacje powinny w jakimś stopniu być dla nas gorszące. Czy jednak o takie zgorszenie w Biblii chodzi?

Arcybiskup Grzegorz Ryś podpowiada, że zgorszyć kogoś to dosłownie "uczynić go gorszym". Chodzi więc o zachowanie, które nie pomoże bliźniemu na drodze do świętości, w jakiejś mierze osłabi jego wolę, zjednoczenie z Chrystusem, albo i zdolność do kochania. Choć nasz świat jest naszpikowany małymi kompromisami ze złem, to czy łatwo jest zgorszyć bliźniego w tym właściwym sensie?

Zdarza się, że unikanie zgorszenia powoli przeradza się w styl życia, który można streścić w haśle "bo co ludzie powiedzą?". Od tego już krótka droga do postawy, którą papież Franciszek nazywa duchową światowością, która "polega na szukaniu chwały ludzkiej i osobistych korzyści zamiast chwały Pana" i "łączy się ze staraniem o zachowanie pozorów".

Podejmując małe i wielkie decyzje nie myślmy w kategoriach czy coś wypada nam zrobić, czy nie wypada, ale przede wszystkim niech nam leży na sercu nasze i bliźnich zbawienie. Czasem czegoś zrobić nie wypada, ale trzeba ze względu na przyjaźń z Jezusem.

Złota myśl tygodnia

Nie należy mylić prawdy z opinią większości (Jean Cocteau).

Na wesoło

Podczas swobodnej rozmowy niemłody już prałat pyta Benedykta XIV:

- Czym to wytłumaczyć, że broda posiwiała mi bardziej niż głowa?

- Pewnie dlatego - odpowiada papież z uśmiechem - że ksiądz prałat więcej pracował szczękami niż głową.


Pacjent w szpitalu do pielęgniarki:

- Ale to lekarstwo niedobre!

- To nie lekarstwo. To obiad.

Patron tygodnia - bł. Piotr z Castelnau, mnich i męczennik - 16 lutego

Piotr urodził się ok. 1170 r. na zamku Castelnau niedaleko Montpellier we Francji. Zarówno w życiu świeckim, jak i w życiu mniszym odznaczał się niezwykłą inteligencją, pobożnością i oddaniem. W 1199 r. został archidiakonem Maguelone (Francja). Około 1202 r. wstąpił do opactwa cystersów w Fontfroide. Został legatem papieskim i inkwizytorem za czasów Innocentego III. Wysłano go do albigensów, aby przyprowadził ich z powrotem do jedności z Kościołem (albigensi, wśród których wyróżnić można katarów, waldensów i bogomiłów, odrzucali człowieczeństwo Jezusa Chrystusa i uważali, że Bóg stworzył tylko świat duchowy, nie materialny; głosili też konieczność ubóstwa, czym zyskiwali spore poparcie wśród biednych ludzi). Piotr bardzo intensywnie ewangelizował wiernych w południowej Francji. Współpracował z nim m.in. św. Dominik Guzman, przyszły założyciel Zakonu Kaznodziejskiego.

Albigensi byli bardzo niezadowoleni z dzieła, którego dokonywał Piotr. W 1208 r. zasadzili się na niego niedaleko opactwa Saint Gilles-du-Gard (Langwedocja we Francji) i tam go zamordowali. Byli oni wspierani przez hrabiego Rajmunda VI z Tuluzy, który pragnął wykorzystując albigensów wzmocnić swoją pozycję polityczną (prawdopodobnie mordercą był paź hrabiego). Według przekazów, ostatnie słowa Piotra brzmiały: "Niech Bóg wam wybaczy, bracia, jak i ja wam w pełni wybaczyłem". Zamordowanie Piotra stało się bezpośrednim powodem zorganizowania krucjaty przeciwko albigensom na południu Francji, która rozpoczęła się w marcu 1208 r. W czerwcu 1209 r. Rajmund VI po odbyciu pokuty pielgrzymował do grobu Piotra i dla jego uczczenia złożył znaczną jałmużnę. Relikwie męczennika zostały spalone przez hugenotów w 1592 r. Kult Piotra został zaaprobowany przez papieża Piusa IX.

Opowiadanie

Bóg przybywa

Któregoś dnia pewien mężczyzna dowiedział się, że zamierza odwiedzić go Bóg.

- Mnie? - zaniepokoił się - W moim domu?

Zaczął gorączkowo biegać po wszystkich pokojach, wszedł po schodach aż na dach. Potem zszedł i szybko udał się do piwnicy. Teraz, gdy miał przyjść Bóg, ujrzał swój dom innymi oczyma.

- Niemożliwe! O ja biedny! - rozpaczał - Nie mogę przyjmować gościa w tym bałaganie. Wszystko jest brudne, wszędzie pełno śmieci. Nie mam ani jednego odpowiedniego miejsca, w którym mógłbym ugościć Boga. Brakuje nawet powietrza do oddychania!

Otworzył szeroko drzwi i okna.

- Bracia! Przyjaciele! - wołał - Niech ktoś pomoże mi w porządkowaniu! Ale szybko!

Zaczął energicznie sprzątać dom. Poprzez gęstą chmurę kurzu, która się wszędzie unosiła, zobaczył kogoś, kto przyszedł mu pomóc. We dwójkę było już łatwiej. Wyrzucili niepotrzebne rzeczy i umieścili je w jednym miejscu. Na kolanach zmyli podłogę i schody. Zużyli wiele wiader wody, by umyć wszystkie okna. Usunęli brud, który zagnieździł się po kątach.

- Nigdy nie skończymy! - narzekał gospodarz

- Skończymy! - uspokajał go pomocnik

Pracowali razem ramię w ramię przez cały dzień. I w końcu dom wydawał się odnowiony, czysty i pachnący. Gdy się ściemniło, udali się do kuchni i nakryli do stołu.

- Teraz - powiedział mężczyzna - może przyjść mój gość. Teraz może przyjść mój Bóg!

- Ja już jestem - powiedział nieznajomy i usiadł przy stole - Usiądź także ty i posil się ze mną!

"A oto Ja jestem z wami przez wszystkie dni, aż do skończenia świata" (Mt 28,20).

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

"Jezus zapowiada Jego przyjście jako "innego Pocieszyciela", który będąc Duchem Prawdy doprowadzi Apostołów i Kościół "do całej prawdy" (J 16, 13). Dokona się to na mocy szczególnej komunii pomiędzy Nim a Chrystusem: "z mojego weźmie i wam objawi" (J 16, 14). Komunia ta ma swoje ostateczne źródło w Ojcu: Pochodząc od Ojca, Duch Święty jest posłany od Ojca. Duch Święty naprzód został posłany jako dar dla Syna, który stał się człowiekiem, aby wypełnić zapowiedzi mesjańskie. Po "odejściu" Chrystusa-Syna, według tekstu Janowego, Duch Święty "przyjdzie" bezpośrednio w nowej misji, aby dopełnić dzieła Syna" (św. Jan Paweł II).