5. Niedziela Wielkiego Postu - Rok B 18 marca 2018 r.

18 marca 2018

Refleksja

Jeśli uświadomimy sobie, że z tego, co nas jeszcze czeka w przyszłości, najbardziej pewna jest śmierć, i jeśli do tego uznamy, że moment śmierci niejako determinuje kształt naszej wieczności, to chyba nie ma w życiu ważniejszej sprawy, jak dobrze umrzeć. Ale co to znaczy: dobrze umrzeć? Czy to znaczy umrzeć późno, bezboleśnie, "bezstresowo"?

Spróbujmy z tym pytaniem podejść do Chrystusa. Jego odpowiedź może się niektórym wydać szokująca: "kto miłuje swoje życie" w tym sensie, że będzie je przesadnie oszczędzał - "traci je", a ten, kto potrafi do swojego życia zachować właściwy dystans i potrafi nim właściwie zadysponować, ten "zachowa je na życie wieczne". Krótko mówiąc, w rozumieniu Pana Jezusa "dobra śmierć", to śmierć kreatywna, twórcza. I nie jest to tylko jakaś poetycka metafora, lecz rzeczywistość: "Jeżeli ziarno pszenicy wpadłszy w ziemię nie obumrze, zostanie tylko samo, ale jeżeli obumrze, przynosi plon obfity".

Można sobie wyobrazić dwa zupełnie różne "umierania" ziarna. Teoretycznie szybciej umiera ziarno, które kiełkuje, ale właśnie dzięki temu w krótkim czasie "przynosi plon obfity" i praktycznie, pomnożone, żyje dalej w swoich owocach. Gdyby - dajmy na to - z jakichś egoistycznych powodów - nie chciało kiełkować, chcąc siebie ocalić, to i tak śmierci nie uniknie. Być może w ziemi poleży trochę dłużej, ale "umrze" śmiercią złą, bo bezowocną i bezsensowną. Przed takim umieraniem Chrystus chciałby nas uchronić.

ks. Antoni Dunajski

Złota myśl tygodnia

Wiele tracimy wskutek tego, że przedwcześnie uznajemy coś za stracone (J. W. Goethe).

Na wesoło

Proboszcz rozmawia ze swoją gospodynią:

- Dziś rano mówiłem w kazaniu o bogactwie i biedzie. Powiedziałem, bardzo wyraźnie, że bogaci powinni zawsze pomagać biednym.

- I zdołał ksiądz przekonać swoich wiernych?

- Tylko biednych...


Kolega podwozi kolegę nowym samochodem:

- Nie wiesz, jak często trzeba zmieniać olej?

- Nie wiem, ale mój kolega zmienia co 5 lat.

- A co ma?

- Budę z frytkami w Mielnie.

Patron tygodnia - św. Zachariasz, papież - 22 marca

Zachariasz był synem Polychroniusza z Kalabrii. Był Grekiem, ale urodzonym we Włoszech. Nie znamy szczegółów z jego lat młodzieńczych. Możliwe, że współpracował ze św. Grzegorzem III i był diakonem, którego podpis figuruje na synodzie rzymskim w roku 732.

3 grudnia 741 roku został wybrany na stolicę Piotrową. Wybór Zachariasza na papieża nie wymagał już cesarskiego zatwierdzenia, niemniej jednak Zachariasz natychmiast po wyborze wysłał legatów do cesarza Konstantyna V Kopronyma (719-775), zawiadamiając go o wstąpieniu na tron św. Piotra i prosząc o przywrócenie kultu obrazów. Zachariasz był ostatnim z papieży tzw. wschodnich, który zwrócił się do cesarza o zatwierdzenie swojego wyboru.

Łagodnością i życzliwością zjednał sobie lud Italii, cesarza i sąsiadów. Utrzymywał dobre stosunki z Konstantynopolem. Zawarł pokój z Longobardami, odzyskując część ziem i jeńców. Kiedy zaprzyjaźniony król Ratchis utracił tron, przyjął go do siebie. Zawarł sojusz z Frankami oraz udzielił poparcia Pepinowi Małemu. Zachariasz odrestaurował i upiększył wiele kościołów. Przeniósł swoją siedzibę z Palatynu do Lateranu i powiększył tamtejszy pałac.

Zmarł w Rzymie po 11 latach pontyfikatu 15 marca 752 roku. Został pochowany w bazylice św. Piotra. Wszedł do literatury chrześcijańskiej jako tłumacz na język grecki łacińskich Dialogów św. Grzegorza Wielkiego.

Opowiadanie

W parku

Dziecko zapragnęło poznać Boga. Wiedziało, że aby dotrzeć tam, gdzie On mieszka, trzeba długo podróżować. Dlatego też pewnego dnia włożyło do swego koszyczka ciasteczka, marmoladę oraz sok i wyruszyło w drogę. Przeszło około trzystu metrów i zobaczyło starą kobietę, która siedziała na ławce w parku. Była sama i obserwowała gołębie. Dziecko usiadło obok niej i otworzyło swój koszyczek, bo chciało się napić soku. Gdy spojrzało na staruszkę, wydało mu się, że jest ona głodna, dlatego ofiarowało jej jedno ze swoich ciasteczek. Staruszka z wdzięcznością poczęstowała się i uśmiechnęła. Jej uśmiech był bardzo piękny. Dziecko podarowało jej drugie ciasteczko, by ponownie zobaczyć ten uśmiech. Było zachwycone.

Zatrzymało się w parku na dłuższy czas, jedząc i uśmiechając się. Pod wieczór, zmęczone, wstało, by odejść. Zbliżyło się do staruszki i uściskało ją. Ona też je uściskała i podarowała najpiękniejszy uśmiech swojego życia. Gdy dziecko powróciło do domu i otworzyło drzwi, zobaczyło mamę, która zdumiała się na widok jego pełnej szczęścia twarzy.

- Synku, co się stało, że jesteś tak bardzo szczęśliwy? - zapytała

- Dzisiaj zjadłem podwieczorek z Bogiem! - odpowiedział chłopiec

I zanim matka coś powiedziała, dodał:

- Wiesz? Ma najpiękniejszy uśmiech, jaki dotąd widziałem!

Również staruszka wróciła do domu pełna szczęścia. Jej syn zdumiał się, widząc spokój malujący się na twarzy matki, i spytał:

- Mamo, co się stało, że czujesz się taka szczęśliwa?

Staruszka odpowiedziała:

- Dzisiaj w parku zjadłam podwieczorek z Bogiem!

I zanim syn coś powiedział, dodała:

- Wiesz? Jest młodszy, niż sądziłam!

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

"Wszystkie słowa Odkupiciela wypowiedziane w Wieczerniku w przededniu męki wpisują się w czas Kościoła: przede wszystkim słowa o Duchu Świętym jako Paraklecie i Duchu Prawdy. Wpisują się one w czas Kościoła wciąż na nowo, w każdym pokoleniu, w każdej epoce. Potwierdzenie tego znajdujemy w całokształcie nauczania Soboru Watykańskiego II, przede wszystkim w Konstytucji duszpasterskiej "Gaudium et spes". Wiele miejsc w tym dokumencie wyraźnie wskazuje na to, że Sobór, poddając się światłu Duch Prawdy, wypowiada się jako autentyczny depozytariusz zapowiedzi i obietnic Chrystusa, danych w mowie pożegnalnej Apostołom i Kościołowi" (św. Jan Paweł II).