Uroczystość Zesłania Ducha Świętego - Rok B 20 maja 2018 r.

20 maja 2018

Refleksja

Duch Święty poucza nas: jest duchowym Nauczycielem. Prowadzi nas po właściwej drodze, poprzez sytuacje życiowe. Uczy nas drogi. W początkach Kościoła, chrześcijaństwo nazywało się "Drogą" (Dz 9,2), i sam Jezus jest Drogą. Duch Święty uczy nas pójścia za Nim, pójścia Jego śladami. Bardziej niż nauczycielem doktryny, Duch Święty jest nauczycielem życia. Do życia na pewno należy także wiedza, poznanie, ale w szerszym i bardziej harmonijnym horyzoncie chrześcijańskiej egzystencji.

Duch Święty przypomina nam: przypomina nam wszystko to, co Jezus powiedział. Jest On żywą pamięcią Kościoła. A jednocześnie przypominając nam, pozwala nam zrozumieć Słowa Pana.

To przypominanie w Duchu Świętym i dzięki Duchowi jest natomiast istotnym aspektem obecności Chrystusa w nas i w Kościele. Duch prawdy i miłości, przypomina nam wszystko to, co Chrystus powiedział, pozwala wejść coraz pełniej w znaczenie Jego słów. To wymaga od nas odpowiedzi: im bardziej nasza odpowiedź będzie wielkoduszna, tym bardziej Słowa Jezusa staną się w nas życiem, staną się postawami, wyborami, gestami, świadectwem. W istocie, Duch Święty przypomina nam przykazanie miłości, i wzywa nas do życia nim.

Chrześcijanin bez pamięci nie jest prawdziwym chrześcijaninem: jest chrześcijaninem w połowie drogi, jest mężczyzną czy kobietą, będącą więźniem chwili, która nie potrafi uczynić skarbu z własnej historii, nie potrafi odczytać jej i przeżywać jako historii zbawienia. Tymczasem z pomocą Ducha Świętego potrafimy interpretować wewnętrzne natchnienia i wydarzenia życia w świetle słów Jezusa.

Duch Święty poucza nas, przypomina nam, i - jeszcze jedna cecha - pozwala nam rozmawiać z Bogiem i mówić do ludzi. Nie istnieją chrześcijanie głusi, głusi na duszy; nie, dla takich nie ma miejsca. Pozwala nam rozmawiać z Bogiem na modlitwie. Modlitwa jest darem, który otrzymujemy za darmo, jest dialogiem z Nim w Duchu Świętym, który modli się w Nas i pozwala nam zwracać się do Boga nazywając Go naszym Ojcem, Tatusiem.

Papież Franciszek

Złota myśl tygodnia

Głowa bez pamięci to twierdza bez garnizonu (Napoleon Bonaparte).

Na wesoło

Wrocławski kardynał Bertram był bardzo pogodnym człowiekiem, ale nie znosił u ludzi samouwielbienia. Kiedy pewien zadowolony z siebie zakonnik opowiadał mu o swej uprawianej na wolnym powietrzu kaznodziejskiej działalności, twierdząc, że nawet przebiegający opodal zając przycupnął i nastawił uszu, kardynał wtrącił sucho: "Musiał poczuć kapustę".


Siedzą dwaj uczniowie:

- Wiesz, czasem ogarnia mnie wielka ochota, żeby się pouczyć.

- I co wtedy robisz?

- Czekam, aż mi przejdzie.

Patron tygodnia - św. Rita z Cascii, zakonnica - 22 maja

Rita urodziła się około 1380 r. w rodzinie ubogich górali w Rocca Porena, niedaleko Cascii (Umbria) jako jedyne dziecko. Według podania miała być dzieckiem wymodlonym przez pobożnych rodziców. Na chrzcie otrzymała imię Małgorzata (Rita jest jego zdrobnieniem). Na życzenie rodziców wyszła za mąż. Związek ten był jednak bardzo nieudany. Porywczy, brutalny mąż był powodem wielu jej dramatów. Rita znosiła swój los z anielską cierpliwością. Mąż Rity zginął zabity w porachunkach zwaśnionych rodów.

Rita była matką dwóch synów, z którymi miała kłopoty wychowawcze. Bojąc się, by nie kontynuowali wendety, prosiła Boga, aby raczej zabrał ich ze świata niż mieliby stać się zabójcami. Bóg wysłuchał tej prośby. Obaj młodzieńcy, którzy planowali pomścić ojca, zmarli podczas epidemii. Rita jako trzydziestokilkuletnia wdowa wstąpiła do zakonu augustianek, które miały swój klasztor w Cascii. Ponieważ była analfabetką, została przyjęta do sióstr "konwersek" które były przeznaczone do codziennej posługi w klasztorze. Z całą radością, z miłości dla Oblubieńca, spełniała najniższe posługi w klasztorze. Często w ciągu dnia i nocy całowała z miłością obrączkę zakonną, która symbolizowała jej mistyczne zaślubiny z Jezusem.

Miała szczególne nabożeństwo do Bożej męki. Widziano ją nieraz, jak leżała krzyżem, zalana łzami. Kiedy pewnego dnia kaznodzieja miał kazanie o męce Pańskiej, prosiła gorąco Jezusa, by dał jej zakosztować męki chociaż jednego ciernia, który ranił Jego przenajświętszą głowę. Została wysłuchana. W czasie modlitwy poczuła nagle w głowie silne ukłucie. Na tym miejscu wytworzyła się bolesna rana, która zadawała jej nieznośne cierpienia przez 15 lat, aż do śmierci. Aby jednak uniknąć sensacji, Rita prosiła Chrystusa, by rana była ukryta, nadal jednak sprawiając cierpienia. Tak się też stało. Rita odznaczała się posłuszeństwem, duchem modlitwy i cierpliwości. Będąc prostą i niewykształconą osobą, osiągnęła szczyty kontemplacji.

Zmarła na gruźlicę 22 maja 1457 r. w Cascii. Tam jej nienaruszone ciało spoczywa do dziś. Papież Urban VIII w roku 1628 zatwierdził jej kult. Jednak jej uroczysta kanonizacja odbyła się dopiero 24 maja 1900 r. Dokonał jej papież Leon XIII, nazywając św. Ritę "drogocenną perłą Umbrii".

Opowiadanie

Niebo za punkty

Pewna dobra chrześcijanka stanęła u bram nieba. Była zatrwożona. Święty Piotr przyjął ją serdecznie, ale powiedział"

- Aby wejść do raju, trzeba mieć sto punktów

Kobieta zaczęła wymieniać:

- Byłam wierna mężowi przez całe życie. Starałam się wychować po chrześcijańsku moje dzieci. Nie udało mi się to w pełni, ale zrobiłam wszystko, co mogłam. Przez dwadzieścia dwa lata byłam katechetką. Pracowałam na rzecz misji, pomagałam w Caritasie. Starałam się zawsze dobrze traktować osoby, z którymi miałam do czynienia - szczególnie proboszcza i moich sąsiadów...

Gdy zatrzymała się, by nabrać powietrza, święty Piotr powiedział:

- Masz dwa i pół punktu

Było to dla kobiety niczym uderzenie obuchem. Wówczas na nowo podjęła wyliczanie:

- Opiekowałam się moimi starymi rodzicami, przebaczyłam siostrze, która kłóciła się ze mną o spadek. Nigdy nie opuściłam niedzielnej Mszy św. z wyjątkiem dni narodzin moich dzieci. Brałam udział w nabożeństwach i naukach wielkopostnych... Zawsze odmawiałam pacierze... różaniec w październiku...

Święty Piotr:

- Mamy trzy punkty

Kobieta załamała się. Jak będzie mogła dojść do wymaganych stu punktów? Wymieniła już sprawy najważniejsze. Z trudem zdoła znaleźć jeszcze cokolwiek. Ze łzami w oczach i drżącym głosem powiedziała:

- Jeśli się tak sprawy mają, mogę liczyć jedynie na Miłosierdzie Boże!

- Sto punktów! - zawołał święty Piotr

Nauczanie papieskie o Duchu Świętym

"U początku owego nadprzyrodzonego usynowieni" ludzi stoi Duch Święty, który jest Miłością i Darem. Jako taki zadaje dany ludziom i w nadobfitości Daru nie stworzonego ma swój początek - w sercu każdego człowieka - ów najszczególniejszy dar stworzony: dar, poprzez który ludzie "stają się uczestnikami bożej natury" (por. 2 P 1, 4). W ten sposób tez życie ludzkie zostaje przeniknięte uczestnictwem życia Bożego: uzyskuje Boski, nadprzyrodzony wymiar. Jest to nowe życie, w którym ludzie, jako uczestnicy tajemnicy wcielenia, mają dostęp do Ojca w Duchu Świętym" (św. Jan Paweł II).